26-27 kwietnia 2008
Jest jedno takie miejsce w Chinach, o którym słyszał niemal każdy, nawet ten, kto nie potrafi znaleźć owych Chin na mapie świata. Jest to też jedno z miejsc, które stało się synonimem sztuk walki i mekką dla wszystkich entuzjastów kung fu. Miejscem tym jest oczywiście klasztor Shaolin. Tak się składa, że jest to też jedno z miejsc, które i ja chciałem odwiedzić odkąd sięgam pamiecią. No, ale zacznijmy od początku...
Pokonując autokarem górskie serpentyny, razem z Lang dotarliśmy w okolice klasztoru koło południa. W zasadzie poza obszarem kilku kilometrów kwadratowych obejmujących górę Song, szkoły wu shu i sam klasztor, nie ma tu nic. Na noc zatrzymać się można zatem w jednym z małych hotelików, prowadzonych przez mieszkańców oddalonej kilkaset metrów od klasztoru wsi. Tak też zrobiliśmy. Wieś, składająca się głównie z owych mini-hoteli, mini-sklepów i mini-restauracji stanowiących "rodzinne biznesy" żyje głównie z turystów. Jako, że kwiecień to jeszcze nie sezon turystyczny, nie było problemów ze znalezieniem znośnego (jak na owe warunki) lokum.
Jako, że na zwiedzenie klasztoru i wszystkich jego przyległości potrzeba całego dnia, postanowiliśmy rozpocząć zabawę następnego dnia o brzasku. Ale siedzieć bezczynnie przez resztę dnia? Niedoczekanie. Interesujący okazał się prospekt wręczony nam skwapliwie przez naszego gospodarza. Okazało się, że wieczorem organizowany jest spektakl Zen Music Shaolin Grand Ceremony - widowisko łączące elementy muzyki medytacyjnej Zen i pokazu sztuk walki. Lang zmroziło, gdy zobaczyła cenę biletów ale oczywiście pozostałem nieugięty
Moja szybka interwencja, poganianie Lang + jej umiejętności oratorsko-handlowe (w końcu studentka ekonomii) dały w efekcie rezultaty lepsze niż się spodziwałem - dostaliśmy miejsca VIP'owskie w pierwszym rzędzie
Miejsce, gdzie odbywa się spektakl, położone jest kilka kilometrów od świątyni Shaolin. Wzgórza otaczające dolinę Daxian tworzą wraz z nią naturalny amfiteatr. Całość otoczenia zainscenizowana została tak aby jak najlepiej oddać "ducha Zen". Są więc tu drewniane mosty, omszałe głazy, rozłorzyste drzewa i huczące wodospady. Widownia tego niezwykłego amfiteatru liczy 2000 miejsc. Całość spektaklu podzielona jest na pięć części (elementów/żywiołów): Woda, Drewno, Wiatr, Światło i Kamień.
Pobierz utwór otwierający ceremonię (format .mp3)
W każdej części muzyka Zen (wykonywana na tradycyjnych instrumentach), buddyjskie mantry oraz poematy łączone są z odgłosami przyrody, np. z wodą (płynącą po górskich kamieniach i wylewaną z wiader przez wiejskie dziewczyny) czy odgłosami uderzających o siebie rytmicznie kamieni. Każdej z części towarzyszy też inna oprawa świetlna i "efekty specjalne" np. w postaci "latających" w powietrzu wojowników, rozświetlonych wizerunków Buddy pojawiających się na stokach okalających dolinę czy księżyca wypływającego majestatycznie nad amfiteatr. Nie zabrakło oczywiście i samych mnichów - część z nich siedziała w pozycji medytacyjnej dookoła głównej sceny, część prezentowała rozmaite techniki walki, zarówno z bronią jak i bez.
Obejrzyj galerię zdjęć ze spektaklu 'Zen Music Shaolin Grand Ceremony'. Zdjęcia ułożone są w porządku chronologicznym.
Widowisko zdecydowanie zaostrzyło nam apetyty na kolejny dzień.